Naturyzm

Nagość

Naked body - everybody has one. Nagie ciało - każdy ma takie.


Zigfi Nago

Ludzkie ciało jest piękne i ciekawe, podobnie jak ciało każdego żyjącego organizmu.
Nagość zazwyczaj wywołuje emocje, poprzez radość, swobodę u jednych, obrzydzenie i wstyd, lub podniecenie dla innych.

Dlaczego niektórzy ludzie postrzegają nagie ciało negatywnie? Odwracają wzrok, brzydzą się, unikają.
Emocjonalne podejście do nagości jest spowodowane nierzadko błędnie indukowanymi społecznie poglądami.

Pornografia spłyca seksualność, wykrzywia rzeczywistość.
Jesteśmy zwierzętami, wszyscy mamy potrzeby, ale jako gatunek inteligentny powinniśmy rozumieć i kontrolować swoje odruchy.

Będąc uczestnikiem imprez naturystycznych w stylu: „Światowy nagi przejazd rowerem” (WNBR), zauważyłem pewną tendencję.
Kobiety szybko uważają, że staną się obiektem seksualnym, w mniejszości osaczone stają się niemiłe i zdystansowane dla mężczyzn.

Mężczyźni z kolei albo myślą, że męski rozmówca jest homoseksualistą, albo są homoseksualistami i celowo zmniejszają dystans, naruszając przestrzeń osobistą.
W efekcie z teoretycznej otwartości wychodzi trudny stan, który jej zaprzecza.
Zaawansowany w inteligencji człowiek, a daje się prowadzić żądzami.

Nagość to tylko obraz. Obraz nie ma złych i dobrych elementów. Problem jest tylko z interpretacją.
Jeśli jest ona traktowana z perspektywy seksualnej, niechcianej, wywołuje bunt, agresję.
W takich emocjach trudno jest przeanalizować powody takich poglądów, co powoduje próby zmiany rzeczywistości.

Część osób próbuje zasłaniać swoje ciało, starają się unikać nagości, odwracać się od niej.
Niektórzy w ekstremalnych przypadkach niszczą swobodę osobistą i wywołują uczucie wstydu albo karzą.

Powinniśmy być otwarci na ludzi i na nagość, rozumieć swoje potrzeby oraz odruchy i nie upraszczać ich.
Zaakceptować niedoskonałość swoją i innych, skupiając się na istotniejszych globalnie celach, jak przykładowo zdrowie planety.

"Zigfi (Artur Kujawa) - 2017 r."

Dla kogo nagość?

Isis Nago

Nagość potrafi fascynować, czasem intrygować, irytować bądź zniesmaczać.
Ludzie w przeróżny sposób podchodzą do cielesności.
Czy jest ona czymś, co powinno wzniecać tak dużo emocji?

Rodzimy się nadzy, można powiedzieć, iż jest to nasz stan naturalny.
Nie każdy jednakże potrafi podchodzić do ciała neutralnie, a przede wszystkim traktować tak wybrane jego fragmenty. Na przestrzeni wieków podchodzenie do ubioru ulegało wielu zmianom.
Nie wiadomo właściwie, kiedy człowiek zaczął się przyodziewać w innym celu niż ochrona przed warunkami klimatycznymi.

To średniowieczni chrześcijanie zaczęli odcinać się od swobody i nieskrępowania. Pomimo iż biblia mówi, że człowiek jest stworzony na podobieństwo boże, ci wprowadzili celibat, a ciało nazwali nieczystym. Szczególnie kobiece zostało potępione. Niektórzy badacze uważają jednak, że w pewnych sytuacjach nagość była normą. Norbert Elias twierdził, iż w takim miejscu jak sypialnia czy łaźnia, zakrywanie się mogłoby wywołać niemałe zdziwienie.
„Raczej zwracało uwagę, gdy ktoś nie zdejmował koszul kładąc się spać, budziło to podejrzenie, że mężczyzna lub kobieta nosi na sobie piętno jakiejś ułomności, lub skazy cielesnej [...]”.Norbert Elias.
Nie znano okryć nocnych, tudzież strojów kąpielowych, więc tym bardziej dziwi fakt, iż sypianie, również z osobami obcymi, w jednym pomieszczeniu było czymś zupełnie pospolitym. Elias w swojej głośnej pracy „Przemiany obyczajów w cywilizacji Zachodu” pisał, że dopiero renesans narzucił większe restrykcje. Trudno w to uwierzyć zważywszy na powstałe dzieła w tym okresie jak np. Narodziny Wenus. Wiadomo, iż w odrodzeniu ciało ponownie zaczęło zachwycać, jednak w ubiorze tej swobody ówcześni nie doświadczyli. Watykan wprowadził później cenzurę na dzieła antyku i renesansu, zakrywając miejsca intymne figowymi liśćmi, a nawet niekiedy uciekał się do niszczenia sztuki. Natomiast współczesnym artystom nakazywano uwiecznianie wyłącznie ubranych postaci. Człowiek XVIII w. był już właściwie całkowicie zakryty.

Nagość na przestrzeni wieków przechodziła swoje przemiany w sztuce i kulturze, jednak religia chrześcijańska czy islam mocno wpływała na negowanie cielesnego piękna i swobody.
Obecnie, nadal silnie oddziaływuje na postrzegane ciała, oczywiście możemy spotkać się również z odmiennym podejściem.

Skandynawowie podchodzą do nagości w sposób bardzo otwarty i to zarówno tej rekreacyjnej, jak i szpitalnej. Każdy ma prawo być goły, nie jest to zarezerwowane jedynie dla dzieci.
Natomiast USA pozwala na większą otwartość tylko w pewnych stanach, w tych bardziej restrykcyjnych nawet manekiny rozbiera się za zasłonami. Nowy Meksyk nakazuje spanie w piżamie.
Nadal w niektórych cieplejszych, wolnych od rozwiniętej cywilizacji krajach, widać mężczyzn i kobiety, zupełnie nieskrępowanych swoim nagim stanem.
To kultura narzuca nam jak mamy postrzegać poszczególne partie ciała, które z nich powinniśmy seksualizować.

Tymczasem możemy zaobserwować znaczny lęk społeczny przed golizną. Dzieci doświadczają kodowania, w ich chłonnych umysłach, programu społecznego, poprzez to, co wolno a czego nie z własnym ciałem, pomimo iż ciekawość jego jest rzeczą całkowicie naturalną.
W świecie zachodu nagość odgrywa bardzo istotną rolę.
Indoktrynacja cielesna może powodować lęk i wstyd u dziecka, późniejsze problemy w życiu partnerskim, oraz z samoakceptacją.
Wszechobecne kuszenie w reklamie to niebo dla mężczyzn i ... piekło dla kobiet.
Zewsząd atakują nas idealnie sylwetki, po retuszu.
Ciało jest definiowane przez styl, kulturę i wyuczoną wizję jak powinno się wyglądać.
Tak silna seksualizacja i idealizacja ciała nierzadko prowadzi do zaburzeń na różnym podłożu, w tym anoreksję, bulimię.
Gdybyśmy spojrzeli na ciało okiem bez narzucania, podtekstów, wymogów i potraktowali całkowicie naturalnie, iluż problemów natury psychologicznej moglibyśmy uniknąć?
Kiedy jesteśmy nadzy, mamy szansę poczuć się nieskrępowanie, swobodnie, a nawet pozbyć się kompleksów i zaakceptować siebie. Jest wysokie prawdopodobieństwo, iż obcowanie z innymi rozebranymi osobami przyniesie nam pozytywne efekty, ale może też rodzić problemy.

Pytania zadawane na forach naturystycznych dowodzą, że ciężko jest podejść do nagości neutralnie, naturalnie.
Ludzie zastanawiają się, czy z ich wyglądem mogą rozebrać się publicznie. To niezbity dowód, jak duży wpływ społeczeństwo ma na nasze postrzeganie cielesności i jak ciężko wyjść poza pewien utarty schemat. Materiały pornograficzne czy wyretuszowane zdjęcia w gazetach winny nie być kreatorem naszych wzorców.
Otaczający nas świat wmawia nam, iż ludzie powinni wyglądać w pewien określony sposób, ważne by nie wyróżniali się zbytnio, dobrze dopasowali. Człowiek ulega powszechnemu konformizmowi, zabezpieczając się w ten sposób przed krytyką i odrzuceniem. Przecież to właśnie na plażach naturystycznych możemy dostrzec piękno inności i różnorodności. Co może być pomocne, w większym otwarciu i zrozumieniu odmienności.
Z drugiej strony nudyści są często narażeni na niesmaczne sytuacje, gdy prymitywni ludzie mylą naturyzm z darmową pornografią. Przykładowo, gdy mężczyźni przychodzą na plażę z ubiorem opcjonalnym, masturbować się na widok kobiety, traktując ją jak zdjęcie w playboyu. Czy też zabawiając się seksualnie na plaży nudystów, uznając ją za dobre miejsce do igraszek, zapominając o prawdziwej funkcji takich przestrzeni, wypaczając je.

Nagość umożliwia nam dobrą relację z samym sobą, daje nam poczucie pewności siebie, wolności, akceptacji, otwartości na świat, na innych ludzi. Dla niektórych osób ta harmonia duchowości i ciała i może stać, stać się wyzwalająca, uwalniająca. Negatywnym czynnikiem demonizowania nagości jest, chociażby potępienie osób „czujących” inaczej, czy brak otwartości w przypadku problemów natury medycznej. Są kraje, w których tylko kobieta może badać inną kobietę, a paradoksalnie dostęp do wykształcenia ich jest mocno blokowany. Toteż nierzadko są one pozbawione rzetelnej opieki lekarskiej. Nawet w krajach Europejskich możemy zauważyć stres związany z badaniem nieodzianego ciała, to powoduje napięcie u lekarza, jak i jego pacjenta. Procedura stałaby się mniej problematyczna, jeśli nie zostałaby ona obarczona niesłuszną formą seksualizowania ciała. Pacjent i tak odczuwa stres podczas badania, w obawie przed diagnozą i inny czynnik stresogenny jest tutaj całkowicie zbędny.

Pomimo powszechnej konwencji dotyczącej nagości i częstej nietolerancji, pojawiały się osoby, które miały potrzebę uzewnętrznić się, pokazać światu. Jak czytamy na polskich forach nudystycznych, wiele osób czuje potrzebę publicznego rozbierania się, jednak lęk przed odrzuceniem czy oceną je blokuje. Można spotkać ludzi bezprecedensowych, którzy wydają się tym nie przejmować i zależy im na afirmacji swojego ciała i poczuciu nieskrępowania. W nowożytnej historii musiały pojawić się takie właśnie osoby sprzeciwiające się impeatyzmowi okrywania ciała. Za prekursora nudyzmu uznaje się Karla Diefenbacha, ludzie XIX w. (przynajmniej w Europie) powoli powracają do „golasowania”. Nie dziwi, iż inicjuje się nagie kąpiele; woda zawsze silnie była powiązana, z ciałem. Pojawiają się kluby, zrzeszenia osób o podobnym zamiłowaniu.

Nudyzm w przeciwieństwie do naturyzmu ma charakter sytuacyjny i nie towarzyszy mu ideologizowanie. Asertywna nagość odarta z seksualności, naturalna, jest niezwykle trudna do osiągnięcia.
Nawet wśród golasów widzimy pewny dualizm.
Z jednej strony stoją osoby, które poprzez rozebranie chcą poczuć nieskrępowanie, swoista wolność. Czują tę sensualność, gdy np. wiatr „dotyka ich ciała”.
Z drugiej można zaobserwować tych, którzy szukają w nagości okazji do wolnego seksu, obnażania się, poszukiwania partnerów tak „wyzwolonych”, jak oni sami, czy chcących przełamać pewne konwenanse.

Powstały najróżniejsze wydarzenia jak WNBR czy streaking.
Światowy nagi przejazd rowerem miał na początku charakter demonstracyjny, był mocno skorelowany z ugrupowaniami pacyfistycznymi i ekologicznymi. Dziś nadal hasła „spalaj tłuszcz nie ropę”, są afiszowane, jednak przejazd ma charakter kumulatywny. W związku z tym pojawiają się na nim osoby z wieloraką ideologią, bądź jej brakiem, a łączy nagość i dobra zabawa.

Natomiast streaking to akt nieseksualnego rozbierania się do naga i biegu w miejscu publicznym. Pierwszy taki wyczyn został odnotowany w 1804 roku w USA, a termin ten wszedł w obieg dzięki biegowi 500 studentów na Uniwersytecie w Maryland w 1973 roku. Można się spotkać z opinią, iż nie nie ma to nic wspólnego z naturyzmem i jest to zwyczajna potrzeba pokazania się, bądź zabawy. Jednak gdyby podchodzić do cielesności naturalnie, nie wywoływałoby by to żadnego zdziwienia. Istnieje oczywiście ryzyko, iż bez tej nuty adrenaliny nie byłoby też wielu chętnych do udziału w takim biegu.

Ciekawość wzbudzają także nagie restauracje, połączone jest to z ideologią naturyzmu, a chętnych nie brakuje. Ludzie dzięki takim wydarzeniom walczą z utartymi normami i obskurantyzmem.

Reasumując czy mamy podporządkowywać się nielogicznym nakazom, często mocno nasączonym religijnym fanatyzmem gdzie pluralizm nie jest zaletą?
Niejednokrotnie mocniej nacechowane erotyzmem są paradoksalnie osoby ubrane niż rozebrane. Jeśli jesteśmy ateistami, bądź zwolennikami innych koncepcji i nasze postrzeganie nagości ma charakter liberalny, to dlaczego ktoś narzuca nam swoje wartości, które mają charakter wybiórczo religijny? Gdy jesteśmy osobami wyznającymi Islam, Chrześcijaństwo czy Judaizm to nie zapominajmy, iż przed grzechem pierworodnym Adam i Ewa byli rozebrani. Czy więc w raju istnieje potępienie golizny?

Należy dążyć do depatologizacji cielesności i szerzyć świadomość i normy z nią idące.
Rozbieranie się to swoista walka ze stygmatyzacją.

Seksualizacja nagości jest silnie skorelowana z instynktem. Jako istoty myślące przekładamy wiedzę i rzetelny osąd, nad popędami. Dzięki temu możliwy jest rozwój, postęp. O ile winniśmy zdawać sobie sprawę z tych odruchów, to nie możemy stosować ich tam, gdzie są niepożądane. Różnorodność potrzeb i poglądów sprawia, iż erotyzowanie ciała nie jest korzystne. Zjawisko seksualizacji sprawia, że oceniamy ciało pod kątem przydatności seksualnej i łatwiej o krytykę, która intensyfikuje podziały i fobie. Jeśli deseksualizujemy nagość przełamiemy w ten sposób bariery, co poprawi akceptację i społeczne relacje, zmniejszymy ilość problemów związanych z cielesnością, jednocześnie otworzy nas na piękno różnorodności.

W świecie, w którym zewsząd bije po oczach powszechna erotyzacja medialna, ludzie wykazują się dużą pruderią i hipokryzją. Możemy oglądać półnagie celebrytki, przeglądać pornogafie w sieci, ale sutek karmiącej matki, czy opalanie toples oburza. Obłuda kryje się w tym, że z jednej strony nie dziwią niewybredne fotografie na okładkach magazynów, a z drugiej artystyczne akty potrafią wywołać falę krytyki.

Osoby nagie w szatni na pływalni wręcz sieją zgorszenie, a rodzice latorośli zakrywają oczy swoim pociechą, aby nie miały żadnego kontaktu z nagością. Wielu ludzi przez bigoterię i pruderię nie ma dostępu do swojego ciała, a nawet odrzucają swoją cielesność. Ojciec może odtrącić nagie dziecko, które chce się do niego przytulić, sugerując, iż ciało jest czymś, co powinniśmy ukrywać, to z kolei rodzi zamknięty krąg, powielanie wzorców, które kreują blokady, wstyd, a czasem braku akceptacji. Może też doprowadzić do sytuacji gdzie dziecko będzie szukać informacji, kontaktu z golizną nie tam gdzie powinno. Mądre okazuje się przedstawienie nagości jako coś normalnego, nieobnażanie się, po prostu, jeśli dziecko doświadczy nagości w domu, tym swobodniej będzie się czuło i mniej będzie ciekawe.

Starajmy się nie zapominać, iż to, co postrzegamy jako seksualne, jest zależne od kultury, religii, z której się wywodzimy. Często nie ma to logicznych podstaw, po prostu tak jest i z tym się nie dyskutuje. Może warto przekraczać utarte konwenanse i przeanalizować co jest dla nas lepsze z psychologicznego punktu widzenia. Gdzie spotkamy się z większym zyskiem i co nas tak naprawdę ogranicza. Rozbierajmy się więc świadomie, z radością unikając negatywnych tego aspektów.

"Isis Ra (Izabella Anna Schmidt) - 2017 r."